Nie żebym jakoś bardzo ich szukała (twardy dowód = wiele razy byłam w Krościenku i nic o nich nie wiedziałam), ale jak już przypadkiem trafiłam na trzy, zabytkowe piękne źródełka, w odległości 2,5 km od miejsca w którym mieszkamy, to jaki mógłby być lepszy cel na spacer w pierwszy wieczór! Latarka do plecaka, pusta butelka też, po drodze coś dla brzucha - pierogi + oscypek na ciepło. Ładnie bardzo się tam szło. Trochę nad Dunajcem, potem przez prawie puste uliczki wzdłuż starych domów. I w końcu mocno pod górę, przez lasy aż do źródła Maria. Wodę trzeba pompować było specjalną pompką, S. pompował, pompował i nic 🥺. Ale dwa jeszcze źródełka zostały. Znowu droga w dół, tym razem wzdłuż domów migających lampkami, pod górę długo dosyć. I jest: Michalina I Stefan. Kran zwykły, woda płynie bez problemu. Na Michalinę padło, bo więcej wapnia w niej jest. Smak niedobry. Trochę słony, trochę gorzki. 
Wróciłam tam rano po Stefana. Ale krany już suche były.

2 komentarze:

  1. Fajnie się napić takiego śmierdziela :) Kamyczki zostawione?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kamyczki zostawione na minutkę i zabrane znowu. Tu jest niebezpieczny teren - bardzo dużo ich w Krościenku poginęło 🥺

      Usuń