vapennik

  • Strona główna
  • Aktywność
  • Rękodzieło
  • Podróże, te małe i duże
  • Pobierz szablon

października 25, 2026

Cieszę się resztkami jesieni 🍁🍂🥮

Bo coraz mniej już liści na drzewach, a w czwartek po raz pierwszy zmokłam solidnie, lało całą drogę na odcinku praca - dom. Dodatkowo moje grube opony, jak zwykle, wodę z kałuż przenosiły w dużej ilości na moje buty, a mijające mnie samochody dokładały swoje. 
Ale już piątek był przepiękny, sobota i niedziela też. 

Wiec jeżdżę po lesie (nawet jakiegoś podgrzybka znalazłam przypadkiem), po parku, znowu po lesie.

Obejrzałam nowy staw w Lesnej Podkowie.

Przez jakieś ponad 5 lat było tam rozkopane nic, ogrodzone płotem i plakatami z wizualizacją jak pięknie będzie kiedyś tam. I jest pięknie. 


Wszędzie dynie spotykam - róznych kształtów, kolorów, rozmiarów.

 Piekę hokaido w dużych ilościach i jak ciasto, po kawałku zjadamy. 

Zainspirowana pięknymi, jesiennymi fotkami u innych, starałam się bardzo coś podobnego zrobić, ale porażkę poniosłąm, moje pozy bardzo "przypadkowe" były, dziwaczne, niesatysfakcjonujące zupełnie.
Read more »
2
Podziel się!
Starsze posty

października 18, 2026

A tymczasem w moim parku..

Liście w tym roku szybko schną i opadają, w większości nie wybarwiają się jesiennie. Buro trochę i szaro 😕 Ale kwitną kasztanowce 😯

Nowe figurki żbików sie pojawiły tu i uwdzie - zakochane żbiki

żbik wędrowiec 
i hutnik - żbik (nigdy nie widziałam, żeby był ładnie oświetlony, więc fotki się nie doczekał). 
Są jeszcze inne, w miejscach, gdzie nie bywam. Ale oczy wszystkich ptasiarzy, skierowane są na łabędzie nieme, bardzo terytorialne - duża rodzina kontra obcy. Teren parku jest bardzo duży, ciągnie się kilka kilometrów, a stawów jest około dziesięciu, jest w czym wybierać. Najlepszy jest ten z karmnikiem oczywiście i tam zwykle jest łabędziowa mama, tata i chyba sześć młodych (prawie już dorosłych)+ kaczki różne i czasami piżmak. Obcy kręci się w pobliżu, np stoi na lądzie, bardzo blisko stawu (z wody jest ostro przeganiany) i spokojnie grzebie sobie dziobem w okolicach kupra, a rodzina pływa nerwowo z bojowo rozstawionymi skrzydłami. Albo śpi sobie spokojnie tuż obok wędkarzy, ludzi z psami, rowerzystów i ruchliwej drogi. Znaleźli się już tacy, co litują się nad "biedakiem" i dokarmiają go, czego robić nie wolno, bo on ma zgłodnieć i odlecieć na dalej położone stawy. Śmigam po parku wcześnie rano, oglądam co się da, mgła jest codziennie, stawy parują, pięknie jest 🤩. Słucham A Man Called Otto, ale tak trochę, bo nic lepszego do słuchania nie znalazłam, jakoś słabo mi idzie ostatnio szukanie. Na początku września zachwyciło mnie Fruit Fly, znudziło bardzo Whistler, a All My Puny Sorrows to już ledwo co dałam radę skończyć. Z filmami nie lepiej - East of Eden zupełnie mojej uwagi nie przyciąga, odcinki z Kate jeszcze jako tako, a tam, gdzie historia ojciec i synowie, nuda, nuda okropna, tylko to, że serial traktuję jako tło do robienia sweterka (cudnego - ściegiem sea glass), sprawia, że dobrnę jakoś do końca.
Read more »
1
Podziel się!
Starsze posty

października 05, 2026

Addio pomidory...

 Dosłownie i w przenośni 😕


Jeszcze zeszły tydzień był piękny i pięknym weekendem się zakończył - w lesie spędzonym oczywiście. Wciaż są grzyby (ale dużo mniej ich jest, co zupełnie nie szkodzi, bo mam ich wyjatkowo potężny zapas).


Wieczorne ogniska nie tylko dla przyjemności są, bez ich ciepła do domku i kozy trzeba byłoby uciekać. Sikorki stadem całym przylatują do słoneczników, które rozkładam dla nich w miejscach dla kotów niedostępnych i pasą się od rana do zmroku.

Winogron całą łubiankę dostałam, kwaśne są i chyba tylko ja i ptaki je lubimy jeść.


A ja na rowerze śmigam🚴 , treningi z obciażeniem robię 🏋️‍♂️, na sztange wciąż dokładam.


 Ławeczke mam ustawiona pod sosnami i przy wyciskaniu i rozpietkach korony drzew ogladam.


"Ostatnie w tym roku" lody chyba już trzy razy jedliśmy, ale prognozy pokazuja, że teraz to chyba koniec tych przyjemności, a w każdym razie przerwa w nich.


A że pomidory właśnie niedaleko naszego leśnego domku kupuję, to będzie koniec z nimi...😕

Długie było to lato, inne niż zwykle, zupełnie inne. Trudne, pełne pytań i wątpliwości na wiosnę, nerwów, decyzji. Potem spokój i powolne wracanie do siebie dzień po dniu. Uczucie bezsilności, kiedy to do własnej stopy nie można dosięgnąć i większość czynności trwa w nieskończoność i wymaga ich zaplanowania.

Różowy obłok szczęścia, na którym wciąż się nad ziemią unoszę, od czasu jak już zaczełam odzyskiwać swoje własne ciało.

Nawet perspektywa jesiennego sprzątania cieszy, a zaglądanie do wszystkich kątów szafy i szafek wydaje się ekscytujace...


Read more »
3
Podziel się!
Starsze posty

września 21, 2026

Kulikowanie na Kurpiach Białych

W małej wiosce tuż za rogiem (jakieś 15 od od naszej działki) taka bardzo lokalna impreza była. 

W remizie.
Kurpiowskie stroje, śpiewy, wóz strażacki wożacy dzieci (tylko dzieci 😮‍💨) jedzenie oczywiscie było- jak wszędzie i to co zawsze.
Ale też było więcej - spacer ornitologiczny, opowieści o ptakach, szczególnie kuliku, który w okolicy, na Pulwach jest widywany - wielka atrakcja przyciągająca ptasiarzy i której ja nie umiem docenić 🫤

Kiedyś były tu bagna, teraz po osuszeniu przez niemieckich osadników - łaki, krowy na nich, trochę drzew, pojedyńcze gospodarstwa - taka trochę nuda krajobrazowa. Jak zimę tu sobie wyobrażam, taką listopadową, szarą - ciary na plecach i jakieś horrory po głowie mi chodzą 😱

Ale ptaki przyciągają obserwatorów, kultura kurpii białych jest wciąż żywa =  trochę się tu wokół tego dzieje.
50 km przepedałowane 🚴, ogromna, pyszna szarlotka zjedzona, krótki odpoczynek nad Wymakraczem bo popołudnie piękne jeszcze było.
Zimno juz się robi i ciemno coraz szybciej. Zaraz koniec urlopu i powrót do miasta.
Ale grzybów super jakościowych jest wciąż trochę i to osładza bardzo ten czas pomiędzy latem, a jesienią🍁🕸🕷


Read more »
1
Podziel się!
Starsze posty

września 19, 2026

Szwajcaria Kaszubska bardzo subiektywnie 🫪

Byłam tam już kiedyś, tak ze 20-ścia lat temu, na rowerowej wyprawie z sakwami i namiotem = każda noc w innym miejscu i tak trochę te Kaszuby tylko mignęły.

Teraz miało być inaczej - kilka dni w ogrzewanym, dużym domku nad jeziorem, tak trochę na uboczu i dokładne zjeżdżenie wszystkiego, na wszystkie strony świata.
Wg. legendy (albo ludzie żyjący z turystyki tą opowieść wymyślili), Pan Bóg napierw o stworzeniu tego miejsca zapomniał, a jak anioł zwrócil mu uwagę, sypnął tym co najpiękniejsze = dużo jezior otoczonych wzgórzami, lasy, łąki.

I tak jest, tylko człowiek zabudował to wszystko ciasno i wyjątkowo brzydko. Co chwila duże szosy pełne samochodów. Nad jeziorami jeden ośrodek obok drugiego, stłoczone domki, niektóre z widokiem na samochodawą drogę. 
Lasy tylko bywają, małe i też zabudowane (Trójmiasto tuż za rogiem).

Przeważają puste pola, jak to we wrześniu, trochę kukurydzy i żółtych kwiatķów, które nazywałam rzepakiem, a to gorczyca (raz jeszcze dziękuję Megi).

I tak, jak nigdzie dawno już nie widziałam, zaniedbane gospodarstwa, chude, brudne krowy (jedno stado stało po kolana w brunatnym błocie!), pies na łańcuchu! Jeziorka gnoju przed budynkami. Smród. Wielkie silosy.
Miejsca ładne w tym wszystkim bywały tylko, (oglądałam je uważnie, zapamiętywałam, bo już tu nie wrócę).

A nasz piękny, wielki domek był niedogrzany poza maleńką sypialnią, woda pod prysznicem w zimnej łazience rozlewała się po podłodze i nigdy do końca nie spływała (była specjalna ściagaczka, którą używaliśmy po każdej kąpieli), a przez pierwsze dwa dni, duża grupa mieszkała tuż koło nas = drące się dzieci rano, w nocy imprezujący dorośli.
Po czterech dniach mieliśmy dosyć i na naszą cudowną 🤩 działkę wróciliśmy z ulgą.

Read more »
3
Podziel się!
Starsze posty

września 07, 2026

Rowerowe grzybobranie cdn

Wciąż jest ich dużo, całe wiadra ludzie z lasu wynoszą i zabieraja się już za ich czyszczenie, jak ja, dopiero co moje poranne, rowerowe kółko zaczynam.



Ale coś tam zawsze się trafi. Nie na ilośc tylko na jakość idę, a jak coś pięknego wpatrzę, na kolana przed tym czymś padam nie patrząc, że ziemia mokra to foto sesję urządzam. 



Ze ślimakami, pajakami i ćmami słabo w tym roku, niewiele się pokazało i raczej przeciętne.

Ale wychodząc rano na leśna drogę spotkałam zwierzę wielkości chudego kota na krótkich łapach, o figurze łasicy, prawie czarnego, bez żadnych jasnych plam na pyszczku. Norka amerykańska?

W każdym razie sąsiedzi swoich kur muszą teraz mocno pilnować. 

Read more »
2
Podziel się!
Starsze posty

sierpnia 31, 2026

Grzyby, grzyby, grzyby 🍄🍄‍🟫🧺



Ale najpierw niespodzianka! Taka to postać pojawiła się w niedzielę, około 9, na rondzie, w głównym miejscu Długosiodła. I wisiała tak sobie ze trzy godziny co najmniej, ludzie z kościoła tłumnie na lody szli tuż obok, stali i lizali te lody, masa dzieci i nikt jakoś nie pomyślał, że to nie jest najbardziej odpowiednie miejsce dla takiej lali 😯







A grzybów było tyle ile trzeba, nie za dużo, bo nie bardzo lubię się z nimi potem optykać.

Tylko moment znalezienia się liczy! S. dusi je potem i podaje z kaszą, ja dwa słoiczki marynowanych zrobiłam - większość była mała, twarda (grzybów nie słoiczków) - akurat.  



A ja zbieram je podczas jeżdzenia na rowerze po lesie, troche zerkam na boki i w miejsca znane zaglądam, ale nie bardzo się do tego zajęcia przykładam.


We wtorek miałam wizyte kontrolną mojej endo, wszystko ok, nawet zakresów nie muszę pilnować, operator powiedział, że mam teraz życ jak lubię, bo po to ta operacja była.

Więc żyję 😀! Już w środę było spijanie śmietanki po tych wszystkich trzymiesięcznych "niedogodnościach" - mój pierwszy w życiu escape room (w sprawie rozwiązywania zagadki nie na wiele się przydałam, ale usłyszałam od wnuczki, że to dzięki mnie mogli tam pojechać). Pojechaliśmy pociagiem i był długi spacer, przyjemność przez pewien czas niedostępna dla mnie - spacery bolały. Potem jeszcze, po powrocie, zabawa na podłodze, w różnych pozycjach, wszystkich zaskakująco komfortowych. Może trochę za dużo tego było, bo mięsień na drugi dzień trochę nie bardzo był zadowolony i wyraźnie dał to odczuć przy chodzeniu 😕

A dzisiaj pierwszy dzień w biurze, powitania, pytania jak tam, zdziwienie, że tak szybko tak dobrze. Opowiadanie co tam nowego, a było tego dużo.

Niedawno była przeprowadzka całego działu z piętra na parter (zamiast balkonów w blokach naprzeciwko, mam teraz widok na zielone, wysokie tuje, mam nowe biurko, kontenerek pod nim, klawiaturę i myszkę. Cudownie czyste 🤩. I klima jest daleko i nic na mnie nie wieje.

Korposiłkę znowu pod nosem, dzisiaj była klata, plecy, bic i tric 💪

Pomiedzy deszczami, co za szczęście!!, lekarz medycyny pracy i oficjalnie podpisany urlop od 10 września. I cała masa zadań, które musze przed tym urlopem zrobić! 

Pamiętam co pisałam wcześniej, że dobrze mi było na zwolnieniu, że nie chce mi sie wracać do biura. Myliłam się, lubię swoją pracę i ludzi z którym się tam spotykam.


Read more »
6
Podziel się!
Starsze posty

sierpnia 24, 2026

Endotydzień 14 - ostatni tydzień, który liczę

Od teraz w m-cach będę czas liczyła i to nieczęsto.

Zapominam o endo, to jedno z moich większych zaskoczeń, że jej się nie czuje (tzn ja jej nie czuję). 

Nie zapominam za to cieszyc sie wszystkim co teraz mogę 😁. Codziennie! Po kilka razy!

Codziennie mój zestaw ćwiczen robię, czas zawsze znajduję, chęci nie, ale ignoruję to uczucie. I bez chęci ćwiczenia działają 😉. 



Ilość km na liczniku rośnie, różne cele dla urozmaicenia wybieram, dziwne czasami jak np imprezy działkowo lokalne= otwarcie nowego mostu nad Narwią. 

A zaraz na poczatku tygodnia, po raz pierwszy w życiu, ugryzł mnie pies!😡 W wioskach przez które przejeżdżam, w okolicach naszej działki, wszystkie psy są na podwórkach, a płoty są porządne. Prawie wszystkie, bo zdarzaja się małe dziamgoty, biegnące za moja nogą. Pomaga zatrzymanie się i wzięcie do ręki butelki z wodą. I nawet tego bym chyba przy tych najmniejszych nie robiła, ale kiedyś jeden z nich zadrasnał mnie w łydkę, a dom stojący w lesie nie zachęcał, żeby wejść do niego i o dowód szczepienia psa pytać 😏.


Przy jednym domu, koło którego regularnie przejeżdżam i obszczekuja mnie dwa nieduże psy (mijam to miejsce prowadząc rower), wyszedł kiedys ich właściciel, przeprosił i powiedział, żeby nie zwrać na nie uwagi, nie bać się, one tylko ujadają. No więc tak zrobiłam. A większy od razu wystartował i złapał mnie za łydkę!! Bolało nawet nie samo ugryzienie, tylko mocne ściśnięcie. Zsiadłam z roweru, pies uciekł, właściciel się pokazał już z daleka wołając, żeby się nie bać, bo one nigdy, nikogo.. jak zobaczył dwie strużki krwi i pościerana skórę, strasznie przepraszał, zapewniał, że psy szczepione oczywiście. Chciałam zobaczyć dowód tego szczepienia, wyciągnał z portfela malutki kawałak plastiku z kodem QR, który po otworzeniu pokazywał dane psa (zaczipowany). Przemyłam łydkę wodą, potem odkaziłam, wyżaliłam się S..

Kolejny raz jak przejeżdżałam tamtędy, psy nie biegały juz po ulicy.




Kontrolne rtg zrobione, opis endo pozywywny, opis biodra drugiego nędzny ☹️. Mrozi mnie to zawsze, jak tasak nad karkiem wiszący, ale na razie nie boli..chwilo trwaj!

We wtorek wizyta kontrolna u operatora, na którą oczywiście popedałuję 🚴

A od poniedziałku powrót do biura na kilka dni i urlop ☀️🌻

Wstępnie Kaszuby wybraliśmy, ale tak naprawdę pogoda zadecyduje.


Read more »
4
Podziel się!
Starsze posty

sierpnia 19, 2026

Endotydzień 13 - pachnący wakacjami 🚴‍♀️🔥

Bo mogę już wszystko😀 (oprócz pełnego zgięcia, ale to mała przeszkoda).

Prawie juz koniec tych pierwszych , najtrudniejszych i najbardziej ryzykownych trzech miesięcy, czas teraz najprzyjemniejszy = spijanie śmietanki, ale już kończy się powoli, razem z latem 🌦️.

Na rowerze ponad 400 km endonoga wykręciła, paliwo dobre bardzo dostaje i w godzinach odpowiednich, bez słodyczy, kupnych gotowców itp. Dodatek główny, w dużych ilościach - przepyszne pomidory, uprawiane niedaleko naszej działki, 50 różnych gatunków podobno!

Malowane kamyki zaczęłam znowu przewozić z miejsca na miejsce, powolutku zabawa zaczyna się rozkręcać w okolicach naszej działki.



Na sztangę ciężaru dołożyłam, co od razu po ramionach widać, endo noga wygląda już tak jak noga lewa, obie wyglądaja dobrze, jak silne nogi.



Kontrolny rtg potwierdził, że wszystko ok, w przyszłym tygodniu wizyta u operatora, od września, jak dziecko do szkoły - ja do biura.

Kolejne skarpety prawie skończone - testy wzoru inspirowanego Ełkiem, jakiego - to tajemnica na razie, tylko lewą, bardzo łatną zresztą stronę moge pokazać.



Na rtg rowerem pojechałam i do stomatologa (15 km w jedną stronę), trochę czasu pomiędzy miałam = okazja, żeby do zary wstąpic i nie tylko, troche pozglądać. Rower przypięłam pożyczonym, nie pierwszy raz, od S., szyfrowanym zabezpieczeniem. 

I czas już na wklejenie inlaya jechać, a zamek nie chcę się otworzyć! Tak, szyfr pamietam doskonale, nie, to nie ta przyczyna!

Kręcę w tą i tamtą, jak najdokładniej cyferki ze soba zestawiam, mocnio ciągnę i delikatnie. Czas kurczy się, wiatr się zrywa i deszcz mocno zaczyna zacinać. Ale na szczęście, tuż obok taksówki stoją, więc poddaje się, wsiadam do jednej z nich, jadę do dentysty, wracam już autobusem, walczę z zapieciem jakiś czas, pan z taksówki (innej już) przyłacza się do prób uwolnienia roweru. Nic z tego.

Wyszukuję najbliższego ślusarza, po 15 minutach przyjeżdża bardzo miły i kompetentny pan (nie ma narzędzi do przecinania stali, jak sobie wyobrażałam, tzn. może ma w aucie), pyta o numer kodu, kręci tak z pięć minut, albo może mniej, otwiera przy innym ustawieniu cyfr. Już tak kontrolnie, poza rowerem, zamyka i otwiera. Pokazuje mi - znowu cyferki ustawione inaczej. Linka sie rozkodowała, do śmieci idzie, a ja wreszcie do domu.

Przygoda 300 pln mnie kosztowała  🤑.



Read more »
2
Podziel się!
Starsze posty

sierpnia 09, 2026

Endotydzień 12 - magia, magia!!🥳

Jeszcze w środę u fizjo narzekałam, że kawałek mięśnia w udzie taki "nie mój", drewniany jakby i jak się zmęczy to boli. I jak za długo odpoczywa, to tez boli podczas pierwszych kroków. 

A już w czwartek, wreszcie, to uczucie zniknęło, chodzenie bez problemu, rower - bajka.

Pierwsza dłuższa rowerowa trasa - 24 km bez problemu, wszystkich km endonogą już wykręconych licznik pokazał ponad 200 km!


Marsze z kijkami 4 km spoko, ponad 6 to już z odpoczynkiem, ale i tak sukces. Kilka lat nie chodziłam jak nie musiałam ☹️. 

Codziennie 40 minut rehabilitacji sumiennie robione.

A na wsi zmiana dekoracji = bocianie gniazda puste, na polach bale z sianem wszędzie leżą. Umilkły ptaki, a czerwone maki w brunatne makówki się pozamieniały.



A w lesie wrzosy zaczynają kwitnąć 🤩 i dziwne grzyby wyrastają 🤔


Koniec sierpnia to koniec zwolnienia i powrót do biura. Wczesniej RTG bioder (wizyta u lekarza z Medicover, żeby przepisał mi skierowanie, wtedy zrobię je w ramach mojego abonamentu). Wizyta kontrolna u mojego operatora, a potem z zaświadczeniem, że leczenie skończone, wizyta u lekarza medycyny pracy gdzie nie wiem, czy sama mam się umówić, czy korpo HR to zrobi. Muszę skontaktować się z nimi i z moim przełozonym to sie dowiem.

I jeszcze, we wrzesniu bym chciała iść wreszcie na urlop, ciekawa jestem jaka będzie reakcja, bo dopiero co bym do roboty wróciła i znowu na prawie trzy tygodnie znikneła. Ale urlop planujemy na Kaszubach (okolice Wieżycy), albo tam gdzie pogoda będzie i jest co robić, ale w PL albo Czechy, więc im szybciej, tym lepiej.

A wracać mi się nie chce 😟. Przepracowałam już dwa lata dłużej niż ustawowo muszę i z pełnym przekonaniem wszystkim opowiadałam, że tak, no kasa oczywiście to powód nr 1, ale jeszcze kontakty z ludźmi, rozwój, nowe wyzwania (naprawdę je lubię), rytm dnia itp. Że emerytura to trochę boczny tor i marazm.

A te miesiące bez pracy zweryfikowały moje przekonania zupełnie. Były ciekawe, wypełnione od świtu do nocy, fakt, że rehabilitacja zajmowała dużą część i głowy i dnia, a na początku szczególnie spałam i spałam, a to co robiłam to kilka razy dłużej. Ale nie chce mi się do mojego korpo wracać i kasa pozostała jedynym (mocnym !) argumentem na tak.

A dzisiaj wizyta u stomatologa i decyzja co będzie z moją ósemką. I może, może, do Blue City zajrzę i coś tam pomierzę? Spodnie, takie do kolan, luźne z kieszeniami, bardzo by mi się przydały. I koszulki jakieś. Coś nowego 🤩


Read more »
7
Podziel się!
Starsze posty

sierpnia 03, 2026

Endotydzień 11 - pierwsze jazdy "prawdziwym" rowerem 🚴!

Najpierw tak zwiadowczo - na placu przed garażem, po bocznych uliczkach i wreszcie po parku (park w stanie okropnym, stawy zarosniete glonami i rzęsą, ptaków prawie nie ma, jakieś dwie kaczki i to wszystko).

Różne powierzchnie drogi, asfalt, szutr, troche wertepów, ok 6 km wszystkiego. Przy wsiadaniu muszę się trochę skoncentrować, bo rama za wysoko na endonogę, a druga noga niezwyczajna 😒. Ale sama jazda super. Nic nie przeszkadza, nie boli, jest moc!!! Dzień następny 12 km, potem 20! 😁 itd

Do Długosiodła na lody (jedna kulka truskawkowych), drugiego dnia nad Narew.



Przysiady, wykroki, wszystkie ćwiczenia też bez problemu mi idą, najgorsze jest wciąż chodzenie. 3 km po lesie bez kijków = lekki ból uda następnego dnia.

A na Kurpiach Białych sianokosy. Po łąkach jeżdżą kombajny, ale mural w skansenie pokazuje, jak to niegdyś bywało.



A w lasach, oprócz kurek pojawiły się kanie 🤩



A do domku wieczorem wlatują ogromne czarne potwory!!!




Read more »
2
Podziel się!
Starsze posty
Starsze posty Strona główna
Subskrybuj: Posty (Atom)

Followers

Moje linki

  • Powróżę Jarmużem
  • Traszka na rowerze
  • Wodnikowa Panna
  • Zamiast Terapii
  • Katherine May
  • Przestrzeń Dobrych Myśli
  • Miss-Serious
  • MsCancri
  • Goourmmand
  • Życie to rzecz dla dwojga
  • Dorosła z ADHD
  • Aquarius Mist

Popularne posty

  • Pierwsze moje wiaderkowanie
     Od 1 grudnia do końca miesiąca, biorę udział w wyzwaniu - poznawaniu zimna.  Prowadzi je Valerjan Romanovski, który jest dla mnie w sprawie...
  • Tłusty czwartek - całkiem inny niż zwykle 😬
     Ja pączków nie lubię od lat. Tych sklepowych, bo innych nie znam. Babcia moja była faworkowa - takie kruche robiła (ja byłam pomocnikiem, p...
  • Wieża, śmierć, głupiec, gwiazda, wieża
    Tak, wróciłam do wyciągania prawie codziennie jednej karty tarota. Tak, żeby zatrzymać się, usiąść w ciszy, wziąć karty do ręki, długo potas...

Archive

Szukaj na tym blogu

Zgłoś nadużycie

O mnie

Moje zdjęcie
vapennik
O tym co mnie niepokoi, przyciąga, nie daje spać, wymaga sprawdzenia. Cieszy i chce być zapamiętane.
Wyświetl mój pełny profil

Szukaj na tym blogu

Tags

endoproteza biodra krościenko podróże rehabilitacja 1-szy miesiąc
Obsługiwane przez usługę Blogger.
Ⓒ 2018 vapennik. Design created with by: Brand & Blogger. All rights reserved.