Sumiennie robię swoje, dwa razy dziennie blok 1,5 godziny, po 30 minut - ćwiczenia od rehabilitantki + spacer + rowerek podzielane chwilą odpoczynku.
Czasami z entuzjazmem, czasami z obowiązku ignorując wewnętrznego lenia 😉). Nie ma to znaczenia, ćwiczenia i tak działają 💪.
Nie zawsze mam wszystko co potrzebne, improwizuję jak mogę - butelka z wodą (trochę za ciężka), klin do rąbania drewna (kostropaty trochę, bez rękawiczek nie podchodź). Ale pod moim wielki łóżkiem, gdzieś tam, leży cały zestaw regulowanych hantli i dzisiaj nurkuję tam i je wyciągam. Opracowałam plan (bo wciąż muszę pilnować kąta > 90 w biodrze) - podjeżdzam do krawędzi lóżka na brzuchu i nurkuję od góry z latarką czołówką na głowie. Ignoruję kurz, który zawsze pomiędzy sprzątaniami sie tam zbiera - to element najtrudniejszy 😏. Mam też plan B w razie porażki - proszę S. żeby mi te ciężarki wyciągnął.
Wciąż najgorzej idzie mi chodzenie, mięsień tuż nad kolanem, od strony wewnętrznej, najwolniej dochodzi do siebie. Mam sie nie martwić, to wciąż jeszcze początki i tak jest świetnie.
A ja już chciałabym więcej, dużo więcej, czyli wszystko. Nieśmiało fantazjuję siedząc z S. wieczorem przy ognisku o wrześniowym urlopie: Bieszczady z rowerami - chyba nie, bo tłok na połoninach. Może pasmo Babiogórskie - tak mało je znamy... 🤔
Pierwsze dwie kurki znalazłam 🤩
I bardzo, bardzo poprawiłam sobie nastrój kolorowymi paznokciami u nóg (ciemna czerwień), bo moje własne, po zimowym chodzeniu w raczkach, dosyć nędznie się prezentowały.
A żeby zająć czyms głowę, zgłosiłam się (i zostałam wybrana) do testów dosyc skomplikowanych skarpetek, w anglojęzycznej grupie. Skarpetki maja bardzo polską nazwę Krwawnik Socks i chyba tylko projektantka no i ja, umiemy to wymówić.



Jak masz iphone to polecam tam sobie sprawdzac asymetrię chodu, dla mnie był to jeden z bardzo istotnych wskaźników dochodzenia do sprawności. Taki mega czytelny wykres.
OdpowiedzUsuńNie mam.
UsuńHeh bardzo lubię takie nazwy
OdpowiedzUsuń😁
Usuń