Takie właśnie jest dla mnie piękno tej zimy 🫤
Tej, czyli od tygodnia, jak to się mrozy duże zaczęły, a moje zatoki zaprotestowały. Bolało koło nosa, z którego ciekło, kichałam co chwila i smęciłam.
A za oknem pięknie 🤩, srebrno-szaro-biało, szron na wszystkim, szczególnie brzozom w szronie do twarzy . Gawrony na jeszcze większe wyglądają, a maleńkie sikorki co rano, kręcą się na moim balkonie, koło kulki z ziarnami.
Ale:
- na spacery nie chodzę, no zatoki dają znaki, że im za zimno
- na wtorkowym morsowaniu nie byłam, a było w przeręblu (mój kolega przywiózł jakieś narzędzia, siekierę? i jeszcze ten przerębel powiększał), podobno rzucone na ziemię mokre majtki przymarzały do niej od razu = no przygoda mnie ominęła, tylko filmik widziałam, komuś chciało się kręcić i zmontować całkiem niezły
- rower stoi na korytarzu już nie wiem ile dni, a ja jak do biura jeżdżę, to kolejką WKD i ruchu na powietrzu brakuje mi bardzo
Ale:
- wdrożyłam program naprawczy: ibuprom zatoki + lampa z czerwonym światłem przyniesiona z piwnicy wieczorem, co jest moim sukcesem, bo boję się tam chodzić jak już jest ciemno, wszystkie bajki i horrory ożywają wtedy w mojej głowie
- grzecznie siedziałam na tyłku, nie łaziłam po zimnie, a jak musiałam, to z nową chustą owinięta dookoła twarzy (chusta wymaga teraz kolejnego prania, zasmarkana jest trochę i zaparowana)
- ogromny sukces na Vinted odniosłam, bo jak chciałam pieniądze sobie wypłacić, to okazało się, że maile na moją skrzynkę nie przychodzą, drugi adres użyłam już rok wcześniej zakładając na V. innego użytkownika?!!, odkryć go i usunąć to była praca pełna pułapek i zapętleń, pomoc konsultanta odsunięta w czasie nawet kilka godzin
- dwa, całkiem mocne treningi siłowe po 30 minut zrobione, a ja w końcu zdrowa, ale wciąż wychodzącatylkotyleiletrzeba 😒





